Poradnie

Poradni czy gabinetów psychoanalitycznych i psychoterapeutycznych otwiera się w Polsce coraz więcej. W każdym większym mieście jest ich już po kilkanaście, a z pewnością będzie coraz więcej. Kiedyś za prywatnego psychoanalityka robił kolega czy przyjaciółka, teraz żeby się móc w spokoju wygadać i poużalać idzie się przynajmniej raz w tygodniu na kozetkę. Moda na osobistego terapeutę przyszła do Polski z Zachodu, gdzie już od dawna tego typu zawody cieszą się ogromnym powodzeniem. Skąd w Polakach taka nagła potrzeba wygadania się przed zupełnie obcym człowiekiem? Przyczyn takiego stanu rzeczy może być co najmniej kilka. Nadeszły takie czasy, że o pracę ludzie walczą jak lwy, jednak szczęście, gdy już się ją dostanie, szybko mija. W wielkich korporacjach, a nawet małych firmach trwa już od dawna wyścig szczurów. Nie ma mowy o jakichkolwiek przyjaźniach, wszyscy ze sobą rywalizują i tylko czekają na potknięcia współpracowników. Słabi psychicznie takiego stylu życia nie wytrzymują, najchętniej odeszliby z pracy, bo czują się zaszczuci, zastraszeni i wypaleni, ale zdają sobie sprawę z tego, że o nową pracę może być jeszcze trudniej. Zostają więc i robią dobrą minę do złej gry, ale wewnątrz są wrakami człowieka. Ostatnią deską ratunku jest dla nich psychoanalityk.